Kategorie wpisów

Najpopularniejsze wpisy

Amerykańskie #firstworldproblems, czyli jak Stany utrudniają mi życie

Amerykańskie #firstworldproblems, czyli jak Stany utrudniają mi życie

Jeśli przeczytałaś chociaż jeden wpis z mojego bloga, na pewno zorientowałaś się, że uwielbiam Kalifornię i polecam przeprowadzkę tutaj z całego serca. Kocham to słońce, uśmiechniętych ludzi, awokado na śniadanie i pracę w światowej stolicy technologii. Jest jednak kilka małych rzeczy typowych dla Stanów czy Kalifornii, które utrudniają mi życie, a które w Polsce rozwiązaliśmy zdecydowanie lepiej. Oto moje #firstworldproblems - edycja kalifornijska.


Scoring kredytowy

W Polsce martwimy się głównie tym, skąd wziąć pieniądze. W Stanach trzeba się martwić nie tylko tym, skąd je wziąć, ale też w jaki sposób wydać. W Polsce unikałam kart kredytowych i kredytów jak ognia - tutaj nie da się bez nich obejść. Ile masz kart kredytowych, jak często ich używasz i w jakim stopniu, jak szybko je spłacasz, ile masz kredytów, jak długa jest twoja historia kredytowa - to wszystko wpływa na scoring kredytowy.

A dlaczego dobry scoring jest ważny? Im wyższy, tym niższe oprocentowanie na duże zakupy typu samochód czy dom - różnice mogą być naprawdę olbrzymie, nawet pomiędzy ludźmi zarabiającymi podobnie. Ze względu na niski scoring możemy być nawet odrzuceni przy podpisywaniu umowy o podłączenie do internetu czy telewizji kablowej, a w skrajnych przypadkach przy próbie wynajęcia mieszkania. Nieważne jest, ile zarabiasz, jakie masz źródła dochodu i ile masz oszczędności - jeśli nie masz historii kredytowej, wiele rzeczy może być dla ciebie znacznie droższych.

 

Henna / zabiegi kosmetyczne

Każdy stan ma inne reguły co do tego, jakie zabiegi kosmetyczne można w nim wykonywać i w jakich warunkach. W Kalifornii henna rzęs i brwi jest nielegalna, ponieważ żaden z dostępnych barwników nie został uznany przez Food and Drug Administration za całkowicie bezpieczny. Nielegalna jest też depilacja laserowa - chyba, że wykonywana jest przez personel medyczny, a więc przez dermatologa lub odpowiednio wyszkoloną pielęgniarkę, ale już nie kosmetyczkę. Całkowicie nielegalny jest popularny jeszcze niedawno w Polsce pedicure rybkami.

Najgorsza dla mnie jest ta nieszczęsna henna rzęs - kto ma jasne włosy jak ja, ten wie, jaki może być to problem. W całej Dolinie Krzemowej znalazłam tylko dwa miejsca, które jeszcze ją wykonują, więc mają mocno zawyżone ceny - może też po to, żeby spłacać potencjalne kary? Nie wiem, nie pytałam, boję się zaczynać drażliwy temat. Chodzę rzadko, bo bym nie wyrobiła finansowo - za hennę rzęs, brwi i depilację brwi trzeba zapłacić… $80 (nie wliczając napiwku!).


Brak transportu publicznego

Kto był kiedyś w Stanach na prowincji, ten wie - nie ma tutaj transportu publicznego. Wiadomo, Nowy Jork ma słynne metro, podobne rozwiązania można znaleźć w większych miastach, ale wszyscy mieszkający poza dużymi ośrodkami skazani są na poruszanie się samochodem osobowym, w najlepszym wypadku autobusem. Pociągi uważa się tutaj bardziej za atrakcję turystyczną niż środek transportu.

Dolina Krzemowa, chociaż sama nie jest miastem, według mieszkańców powinna być wyjątkiem od tej reguły - ponieważ funkcjonuje właśnie jak jedno miasto. Wszystkie miejscowości znajdują się bardzo blisko siebie, więc zupełnie normalne jest, że ktoś mieszka w Redwood City, a pracuje w Mountain View, albo ktoś mieszka w San Francisco, a pracuje w San Mateo. Mieszkanie i praca w tej samej miejscowości to wyjątek.

Dla przykładu - dwa największe ośrodki Doliny to, oczywiście, San Francisco i San Jose, oddalone od siebie godzinę samochodem, wyznaczające odpowiednio północną i południową granicę obszaru. W każdym z nich mieszka około miliona ludzi, z jeszcze jednym milionem w miejscowościach pomiędzy tymi dwoma punktami. 

Nie istnieje transport publiczny, który łączyłby centra tych dwóch miast - najbliższy temu jest Caltrain czyli coś w rodzaju pociągu podmiejskiego, ten jednak ma w San Francisco jedną stację, bardzo daleką od downtown. Nic więc dziwnego, że to właśnie z Doliny Krzemowej pochodzą takie aplikacje jak Uber czy Lyft - kalifornijska odpowiedź na brak transportu publicznego.

 

Ufff... To sobie po polsku ponarzekałam! Jak myślisz - za bardzo kręcę nosem czy może te problemy tobie także mocno utrudniałyby życie?

Amerykańskie #firstworldproblems, czyli jak Stany utrudniają mi życie (2)

Amerykańskie #firstworldproblems, czyli jak Stany utrudniają mi życie (2)

4 rzeczy, które absolutnie zaskoczyły mnie w Las Vegas

4 rzeczy, które absolutnie zaskoczyły mnie w Las Vegas