Kategorie wpisów

Najpopularniejsze wpisy

Jak mieszkanie w Stanach dobrze wpłynęło na moją psyche

Jak mieszkanie w Stanach dobrze wpłynęło na moją psyche

Odkąd w lipcu ubiegłego roku przeprowadziłam się do Stanów, zauważyłam w sobie bardzo wiele pozytywnych zmian. Część z nich może wynikać z przejścia z życia w związku na odległość do wspólnego mieszkania, część z nich z lepszej sytuacji finansowej. Wydaje mi się, że jednak większość zmian ma swoje źródło w zaadoptowaniu luźnego, kalifornijskiego stylu życia. Oto kilka przykładów świadczących o tym, że Kalifornia ma na mnie bardzo dobry wpływ.

 

Mniej przejmuję się wyglądem - moim i innych

Bez względu na to, czy mam na sobie elegancką sukienkę czy potargany dres - zawsze w sklepach i restauracjach jestem traktowana tak samo. Na naszą firmową imprezę część pracowników przyszła w brokatowych kieckach i na wysokim obcasie, a część w podkoszulkach i jeansach. Popełniam w ostatnim czasie wiele modowych faux pas, z których wcześniej się śmiałam - jak chociażby soboty lubię spędzać z yoga pants na tyłku i bezwstydnie paraduję w nich zarówno w parku dla psów, jak i w restauracji. Ponieważ ludzie dookoła mnie nie zwracają uwagi na mój wygląd, to i ja mniej się nim przejmuję. 

 

Nie mam już grzesznych przyjemności

Grzeszne przyjemności, czyli przyjemności, których powinniśmy się wstydzić - z angielska guilty pleasure. Takich już nie mam, bo przyjemności przestałam się wstydzić - jakkolwiek płytkie by one nie były. Nie przechodzę w incognito mode słuchając Lady Gagi na Spotify'u. Nie udaję, że nie wiem, o co chodzi, kiedy znajomi mówią o siostrach Kardashian. Na pytanie, co będę robić wieczorem, bezwstydnie odpowiadam, że oglądać komedię romantyczną “27 sukienek” z Katherine Heigl. Życie jest za krótkie, żeby udawać kogoś, kim się nie jest. Kultura popularna nazywa się popularna, bo lubi ją wiele ludzi - dlaczego mam się wstydzić, że jestem jednym z nich?

 

Stałam się jeszcze większym lemingiem / wykształciuchem

Wiadomo, osoba, która płaci podatki, kupuje lokalne produkty i sprząta kupę po psie, jest gorszego sortu Polakiem od osoby, która broni narodu przed Owsiakiem, pedałami i wegetarianami. Polski patriotyzm jest nie na moje nerwy, niestety - głównie dlatego, że nie lubię być wyzywana od szmat (mąż obcokrajowiec) lub bezmyślnych idiotek. W Kalifornii nie czuję tej wewnętrznej presji robienia z każdego wydarzenia w moim życiu oświadczenia politycznego. Jak chcę, to robię sobie tydzień wegetariański, odwiedzam małżeństwo gejów, ubieram mojego psa czy kupuję latte macchiato w Starbucksie. Bez wymyślania ciętych ripost i tłumaczeń, bez wewnętrznej dyskusji ale czy to, co robię, jest autentyczne? czy przypadkiem nie robię tego na pokaz?. Ktoś mógłby to nazwać konformizmem, ja to nazywam równowagą psychiczną.

 

Zazdroszczę bardzo ludziom, którzy są w stanie wejść w ten błogi, luźny stan sami z siebie, bez zmiany otoczenia. Ja nigdy nie byłam specjalnie nieszczęśliwa czy niespełniona, ale w Kalifornii czuję się lepiej niż gdziekolwiek indziej. Jestem spokojniejsza, nastawiona na siebie i rodzinę, odporna na stres. A Wy - jesteście w stanie osiągnąć pełnię szczęścia w Polsce czy szukacie innego miejsca na ziemi?

 

4 rzeczy, które absolutnie zaskoczyły mnie w Las Vegas

4 rzeczy, które absolutnie zaskoczyły mnie w Las Vegas

Amerykańska obsesja pikantnymi przyprawami

Amerykańska obsesja pikantnymi przyprawami