Kategorie wpisów

Najpopularniejsze wpisy

Marki, których nie znałam przed przeprowadzką, a teraz je kocham

Marki, których nie znałam przed przeprowadzką, a teraz je kocham

Przed Świętami moje myśli znowu zaczynają krążyć wokół zakupów... Całe szczęście, jestem jedną z tych osób, które rzadko eksperymentują z nowymi markami. Przez to może i mój dom, szafa, i półka z magazynami są dość nudne, ale za to zakupy zabierają mi bardzo niewiele czasu, a po każdej sklepowej wyprawie mam poczucie dobrze wydanych pieniędzy. Poniżej kilka marek, do których wracam regularnie.

 

Ubrania na co dzień: LOFT

Marka-córka butiku Ann Taylor, z tym że tańsza i skierowana do młodszej odbiorczyni. Mają koszmarną stronę internetową i mocno zasypują spamem, także nie polecam kupować online. Ale jeśli lubicie takie proste ubrania, koniecznie zajrzyjcie tam w czasie wycieczki do Stanów. Ich jednokolorowe luźne bluzki i swetry oversize przypominają mi H&M w czasach, kiedy ten dopiero wchodził na rynek polski i chwaliliśmy go za prostotę i dobrą jakość. Nigdy nie robię zakupów w LOFT poza okresem wyprzedaży - wyprzedaże mają często, na wszystkie produkty (nie tylko na rozmiary XXS), i przeceny są bardzo atrakcyjne (od -30% do nawet -70%).

Screenshot 2015-10-07 19.06.11

Ubrania odświętne: ModCloth

Odświętne, czyli dobre zarówno na randkę, jak i do kościoła. Sklep przyciągnął moją uwagę reklamami, które przedstawiały modelki od rozmiaru XS po 4XL. Nie żadne plus size line, tylko ta sama sukienka, skrojona tak dobrze, że wygląda przyzwoicie zarówno na dziewczynie ważącej 50 jak i 100 kg. Mają bardzo fajne kiecki i nietypowe dodatki, inspirowane każdą epoką XX wieku, resztę ich produktów (bluzki, spodnie, itd.) znajdziemy taniej w innych sklepach. ModCloth prowadzi też galerię ze zdjęciami danego produktu na klientkach, gdzie można zobaczyć, jak to coś wygląda w rzeczywistości.

Buty: Tieks

Tieks to firma rodzinna, której celem jest produkcja najlepszych jakościowo, najwygodniejszych balerinek na świecie. Proces ich tworzenia składa się ze 150 kroków, w tym ręcznego przyszywania podeszwy. Wszystkie baleriny Tieks są identyczne jeśli chodzi o fason - zmienia się jedynie kolor i materiał. Podeszwa, a także pasek z tyłu, barwione są na charakterystyczny turkusowy kolor - bez względu na kolor samego buta. To właśnie ta podeszwa jest kluczem do popularności Tieksów - podzielona jest na dwie części, co nasze stopy mniej męczą się przy chodzeniu, a także możemy buty złożyć w połowie i wygodnie schować je go torebki.

Z racji tego, że Tieks są bardzo drogie ($150+), nie kupuję ich regularnie (mam całe dwie pary). Z drugiej strony sezon na noszenie balerinek w Kalifornii jest dłuższy niż w Polsce, więc pocieszam się, że są to jednak dobrze wydane pieniądze.

tieks sparkle lovestruck starstruck

Meble: Crate & Barrel

Wspominałam już na temat Crate & Barrel przy okazji postu o polskich bombkach świątecznych i tekstu o mieszkaniach - C&B to moja ulubiona amerykańska marka wnętrzniarska, chociaż nie na wszystko mnie tam stać. Dobrej jakości meble, piękne dekoracje, talerze, wazony, sztućce i mnóstwo innych rzeczy. Można tu też dostać takie perełki jak naczynie do fondue czy kilkanaście różnych noży do sera - co dla rodziny w połowie francuskiej jest niezbędne do równowagi psychicznej i właściwego funkcjonowania. Mieliśmy też okazję skorzystać z ich serwisu klienta przez chat, maile i osobiście, i za każdym razem było do bardzo pozytywne doświadczenie. Wracamy regularnie!

Ciekawostka: Crate & Barrel ma swoje europejskie korzenie. Twórcy marki - amerykańskie małżeństwo z Illinois - w latach '60 spędziło swój miesiąc miodowy podróżując po Europie. Byli pod dużym wrażeniem, jak tanie, i jak dobrej jakości można dostać u nas meble. Po powrocie otworzyli sklep z wyposażeniem domu - najpierw sprowadzając je z Francji i Niemiec, a później produkując bardzo podobne produkty na własną rękę.

aTV6OTBHL6-1gFw2NTwVNOcgvoNQeMgAs2iipYq04YA=

Prasa: The Atlantic

Amerykański miesięcznik ze wschodniego wybrzeża poruszający tematy społeczno-polityczne - teraz także świetna strona internetowa. The Atlantic reprezentuje bliskie mi liberalne, socjalistyczne, czy - jak to się mówi w Polsce - lewackie spojrzenie na świat. Pełno w nim tekstów o zmianach klimatycznych, nierównościach społecznych i nierównościach ekonomicznych. W momencie, kiedy piszę ten tekst, najchętniej czytane artykuły na theatlantic.com to Jak to jest być bezdomnym rodzicem oraz Czego większość z nas nie rozumie na temat zmian klimatycznych, a temat przewodni wersji papierowej związany jest z moimi okolicami: Samobójstwa Doliny Krzemowej: Dlaczego tak dużo uprzywilejowanych dzieci z Palo Alto odbiera sobie życie?.

Istnieje dużo społecznych czasopism o podobnych zabarwieniu politycznym, ale The Atlantic cenię sobie szczególnie za wnikliwe, długie analizy, oraz że nie pomija tematów niewygodnych dla liberalnej klasy średniej, jak wyżej wspomniane samobójstwa dzieci w Dolinie Krzemowej. Jeśli interesują cię Stany, ale masz dość mainstreamowych pism typu The New York Times, spróbuj poczytać The Atlantic - nawet jeśli nie zgadzasz się z socjalistyczną linią pisma, na pewno znajdziesz sporo tekstów dla siebie.

0413-Cover_RGB
Smutna opowieść o tym, dlaczego nie mieszkam w San Francisco (2/2)

Smutna opowieść o tym, dlaczego nie mieszkam w San Francisco (2/2)

Święto Dziękczynienia dla początkujących

Święto Dziękczynienia dla początkujących