Kategorie wpisów

Najpopularniejsze wpisy

Jak Sheryl Sandberg wpłynęła na moje życie i karierę

Jak Sheryl Sandberg wpłynęła na moje życie i karierę

Jestem wielką wielką szczęściarą - mam okazję słychać Sheryl na żywo właściwie każdego tygodnia, a w najgorszym wypadku każdego miesiąca. I choć słuchanie jej jest absolutnie wyjątkowym doświadczeniem, które może poruszyć największego nawet twardziela, Sheryl zaczęła wywierać wpływ na moje życie znacznie wcześniej niż mój pierwszy dzień pracy w Facebooku. Wybrałam trzy porady z książki Lean In i jej publicznych wystąpień, które szczególnie wzięłam sobie do serca.

 

Najważniejsza decyzja w twojej karierze to wybór partnera

Sheryl wyszła za mąż po raz pierwszy mając 24 lata, a już rok później była rozwiedziona. Przez długie lata po rozwodzie spotykała się z mężczyznami, z którymi nie powinna była się spotykać. Główny powód? Strach przed życiem w samotności, przed którą to samotnością przestrzegała ją rodzina i otoczenie. Poza tym Sheryl w tamtym czasie była bardziej nastawiona na miłość romantyczną niż partnerstwo.

When looking for a life partner, my advice to women is date all of them: the bad boys, the cool boys, the commitment-phobic boys, the crazy boys. But do not marry them. The things that make the bad boys sexy do not make them good husbands. When it comes time to settle down, find someone who wants an equal partner. Someone who thinks women should be smart, opinionated and ambitious. Someone who values fairness and expects or, even better, wants to do his share in the home. These men exist and, trust me, over time, nothing is sexier.

Jak wpłynęło to na moje życie? Ten rozdział Lean In był jednym z powodów (chociaż nie jedynym), dla którego zaczęłam patrzeć na mężczyzn w równym stopniu sercem, jak i rozumem. Gdybym spotkała mojego męża rok wcześniej, pewnie nadal byłabym sama - jeszcze nie tak dawno uważałam, że związek bez dramatów i fajerwerków jest nudny i nieromantyczny. Że zły chłopiec na pewno się dla mnie zmieni, w końcu bardzo się kochamy, a miłość wszystko zwycięży. Byłam też przekonana, że istnieje coś takiego jak przeznaczenie, a skoro tak, to nie trzeba pracować nad związkiem, bo przeznaczenie powinno zrobić to za nas. Głupia byłam, nie?

Trzy tygodnie temu dostałam od mojego męża szczeniaka - piękny i romantyczny gest, prawda? Dla mnie jednak najpiękniejsze i najbardziej romantyczne w tym jest to, że mój mąż równie często jak ja wychodzi z Józką na spacer i sprząta po niej kupki.

 

Nie musisz planować swojej kariery, by odnieść sukces

Kiedy nasi rodzice wchodzili na rynek pracy, szczególnie w komunistycznej Polsce, mogli dokładnie wiedzieć, czego się spodziewać. Kiedy my wchodziliśmy na rynek pracy, nasi rodzice przekonywali nas, że nas obowiązują te same zasady - wybierz prestiżowe studia i dobrze się ucz, a będziesz dużo zarabiać i odniesiesz sukces. Koncentruj się na jednej rzeczy, stań się w niej ekspertem, małymi krokami przejdziesz z praktykanta do młodszego specjalisty, później starszego specjalisty, później zaczniesz zarządzać ludźmi, i po 30 latach pracy będziesz dyrektorem w swojej branży.

W dzisiejszym świecie to tak nie działa, choć czasem tęskno nam do tak prostego modelu. Teraz możemy przechodzić z branży do branży, z pracy w korporacji do małego biznesu, ze stanowiska kierowniczego na niekierownicze. Nie ma jednej wytyczonej ścieżki, nie ma już przepisu na sukces. Sheryl mówi o zmianie myślenia o karierze z drabiny (career ladder) na małpi gaj (jungle gym). W małpim gaju możemy poruszać się w różne kierunki - nie tylko w górę czy w dół. A jeśli chodzi o wybór branży - tak naprawdę nie wiadomo, co będzie prestiżowe i dobrze płatne za 20 czy 30 lat - kiedy Sheryl rozpoczynała karierę, nie istniało coś takiego, jak internet czy media społecznościowe - jak miała więc zaplanować pracę w tym obszarze?

Jak wpłynęło to na moje życie? W liceum byłam w klasie humanistycznej, chociaż najlepiej szły mi przedmioty ścisłe (na ten temat powinnam kiedyś napisać osobny tekst). Później studiowałam dziennikarstwo, a jeszcze później - kulturoznawstwo. Na staż poszłam do HRów, wieczorami tworzyłam krótkie teksty dla gazeta.pl, a w międzyczasie zajmowałam się nauczaniem angielskiego. Wymiany studenckie też zawsze ciągnęły mnie w bardzo różne strony świata - w liceum poleciałam do Stanów, na licencjacie - do Paryża, a na studiach magisterskich - do Peru.

Z jednej strony fajnie było doświadczyć tak różnych rzeczy, z drugiej - mocno zazdrościłam moim znajomym studiującym prawo. Pięc lat magisterki, aplikacja, egzaminy - to prawie 10 lat z życia zaplanowanych na starcie. No i brak dylematu pod tytułem imigracja - z dyplomem prawa z Polski nic nie zrobimy poza jej granicami. Widzisz sens tego, co robisz i wiesz, że twoje obecne sukcesy bezpośrednio przełożą się na twoją przyszłość. Lepsze oceny, lepsza aplikacja, lepszy zawód - podobała mi się ta wizja, szczególnie, że jestem osobą, która lubi porządek. Mój czas jest zawsze zorganizowany, moja przestrzeń życiowa też - czemu moja kariera miałaby być inna? Po czym znalazłam ten cytat w Lean In i już wiedziałam, że Sheryl jest moim spirit animal:

In my personal life, I am not someone who embraces uncertainty, I like things to be in order (...) But in my professional life, I have learned to accept uncertainty and even embrace it. Risk - and a great deal of luck - landed me at Google. That worked out so well that I decided to embrace risk again, which led me to Facebook. At the time, other companies were willing to hire me as CEO, but I joined Facebook as COO. At first, people questioned why I would take a lower level job working for a twenty-three-year-old. No one asks me that anymore.

I jeszcze ten - tym razem z tekstu The New Yorkera:

I always tell people if you try to connect the dots of your career, if you mess it up you’re going to wind up on a very limited path. If I decided what I was going to do in college—when there was no Internet, no Google, no Facebook . . . I don’t want to make that mistake. The reason I don’t have a plan is because if I have a plan I’m limited to today’s options.

Płacz i emocje w pracy są OK

Widziałam Sheryl bliską płaczu, widziałam Sheryl złą i sfrustrowaną, widziałam Sheryl śmiejącą się tak bardzo, że nie mogła przestać. Najwięcej jednak emocji widziałam w poście Sheryl, który zamieściła na Facebooku kilka tygodni po śmierci swojego męża.

I was talking to one of these friends about a father-child activity that Dave is not here to do. We came up with a plan to fill in for Dave. I cried to him, “But I want Dave. I want option A.” He put his arm around me and said, “Option A is not available. So let’s just kick the shit out of option B.”

Dave, to honor your memory and raise your children as they deserve to be raised, I promise to do all I can to kick the shit out of option B. And even though sheloshim has ended, I still mourn for option A. I will always mourn for option A. As Bono sang, “There is no end to grief . . . and there is no end to love.” I love you, Dave.

Wszyscy jesteśmy ludźmi i nasze emocje nie znikają w momencie, kiedy przechodzimy przez bramki w biurze. Firma, która jest dla nas ważna i praca, która jest dla nas ważna, będzie te emocje wywoływać. Szczególnie firma, w której misja, nie pieniądze, jest absolutnie w centrum tego, co robimy.

Jak wpłynęło to na moje życie? Wielokrotnie płakałam na spotkaniach 1:1 z szefem i kompletnie się tego nie wstydzę - Sheryl też płakała przy Marku. Czasem płakałam z powodów zawodowych, czasem z powodów prywatnych, chociaż kiedy tak bardzo lubi się swoją pracę i kolegów z pracy, oraz ma się męża pracującego w tym samym biurze, powody zawodowe i prywatne są często jednym i tym samym. Zawsze też mogłam liczyć na szczerość i otwarcie z drugiej strony - co prawda żaden szef jeszcze przy mnie nie płakał (jeszcze), ale ci najlepsi nie obawiali się pokazać mi swoich słabości.

Miałam szczęście do szefów. Szczególnie dwóch ostatnich wyznaje zasadę, że manager jest po to, żeby umożliwić podwładnemu wykonywanie obowiązków, a nie po to, żeby te obowiązki narzucać. Jak jest na mojej drodze jakaś przeciwność, która uniemożliwia mi moją pracę - szef powinien chcieć o niej usłyszeć, bez względu na to, czy jest to błąd w systemie, czy śmierć bliskiej nam osoby. Poza tym ja ogólnie uważam, że jakbyśmy popłakali sobie czasem z innymi ludźmi zamiast w samotności, świat byłby lepszy.

Najczęściej powtarzające się pytania o wizy i imigrację

Najczęściej powtarzające się pytania o wizy i imigrację

Polka nieprzystosowana: small talk

Polka nieprzystosowana: small talk