Kategorie wpisów

Najpopularniejsze wpisy

Sekrety robienia zakupów w Stanach

Sekrety robienia zakupów w Stanach

Zakupy jak zakupy - wchodzisz do sklepu, wybierasz, płacisz, wychodzisz. Jak każda inna prosta z pozoru czynność zakupy mogą być jednak bardziej skomplikowane niż nam się wydaje. Pułapki w postaci H&Mu, braku wyprzedaży czy niepotrzebnych nikomu kart kredytowych czyhają na niedoświadczone Europejki na każdym kroku! Dzisiaj publikuję kilka zakupowych rad - by uniknąć niepotrzebnych wydatków i wyrzutów sumienia.

 

Nie rób zakupów w sklepach europejskich typu Zara, H&M czy Mango

Europejskie sieciówki nie są tu tańsze niż w Polsce, wybór jest mniejszy, a kolekcje przyjeżdżają z opóźnieniem. No, chyba że wybrałaś sobie coś w Polsce, nie zdążyłaś tego kupić albo nie było twojego rozmiaru - może jak ja będziesz miała szczęście ;) (boom, bluzeczka, za którą płakałam od czerwca, kupiona!). Ale poza tym... cóż, zawsze wydaje mi się, że europejskie sklepy są gorzej utrzymane - brudne, z mniejszymi przebieralniami i poprzewieszanymi ubraniami. Po komforcie i niskich cenach, jakie dają nam marki amerykańskie, po prostu nie ma sensu wchodzić do Zary.

Ja wiem, że to, co tutaj sugeruję, to walka z ludzką psyche - w nowym otoczeniu uporczywie trzymamy się rzeczy, które znamy. Mechanizm ten wyjaśnia, dlaczego McDonald's jest taki popularny wśród zachodnich turystów w każdym zakątku świata. Jedziesz do Argentyny – zamiast argentyńskich steków wcinasz Big Maca. Jedziesz do Czech - zamiast Pilsnera pijesz Żywca. Jedziesz do Kalifornii – zamiast zakupów w Banana Republic wchodzisz do H&Mu. Nie rób tego, proszę – obiecuję, że znajdziesz sobie coś fajnego w amerykańskich sklepach. 

 

Nie wchodź do sklepów, w których nie ma wyprzedaży

Jeśli podróżujesz, wejdziesz do sklepu bez napisu sale i akurat sobie coś znajdziesz - wydasz fortunę. Dwa tygodnie później, po powrocie do domu, wejdziesz na stronę internetową tego sklepu, żeby zobaczyć, czy wysyłają do Polski, i zobaczysz swój nienoszony jeszcze sweterek przeceniony o 70%. Trust me, I've been there.

Zawsze robi mi to moja ulubiona amerykańska marka - LOFT. Nigdy, przenigdy nie kupuję tam rzeczy, które nie są na wyprzedaży, bo wiem, że poczekam, tydzień czy dwa i będę mogła kupić dokładnie to samo za -30%, -50% czy -70%. I to nie jest tak jak w Polsce, gdzie za promocji lądują najbrzydsze kolory i same rozmiary XS i XXL - tutaj wyprzedaż jest na wszystko. 

Jeśli jesteś w Stanach w podróży i nie możesz zaczekać na wyprzedaż - dla zachowania zdrowych nerwów - kupuj tylko w sklepach, w których wyprzedaże są. Jest ich wystarczająco dużo, serio serio :)

 

Zapisuj, jaki masz rozmiar w danym sklepie

Ja akurat korzystam z aplikacji Evernote, ale może to być długopis i notesik czy cokolwiek innego. Zawsze zapisuję sobie, jaki rozmiar na mnie pasował w danym sklepie, bo sporo amerykańskich marek ma większy wybór w swoich sklepach internetowych (web exclusives). Ewentualnie jeżdżę co miesiąc-dwa do outletów, w których wszystko jest śmiesznie tanie, ale kolejki do przebieralni i kas są olbrzymie. Wyciągam Evernote, sprawdzam rozmiar i idę od razu do kasy, bez przymierzania. Do tej pory (odpukać) nie zdarzyło mi się, żeby coś nie pasowało.

 

Nie zdziw się, kiedy przy kasie zaproponują ci kartę kredytową

I nawet nie powiedzą, że ta super VIP membership card to karta kredytowa, bo nie mają takiego obowiązku. To przestroga szczególnie dla osób, które się tutaj przeprowadzają – turyści raczej nie są narażeni na wyrobienie takowej, bo nie mają ani ZIPu (kodu pocztowego), ani social security number (amerykańskiego PESELu). 

Dlaczego mówię przestroga – przecież karta kredytowa w Stanach to nic złego – każdy tutaj ma ich z piętnaście? Jako osoba świeżo przeprowadzona do Stanów, będziesz zmuszona pracować nad swoim scoringiem kredytowym. Im więcej kart kredytowych i wydatków na tych kartach (spłaconych na czas), tym wyższy scoring. Bez odpowiedniego scoringu nie kupimy samochodu, przy pożyczce dostaniemy wysokie oprocentowanie, a czasem nawet nie damy rady wynająć mieszkania. Trochę odwrotnie niż w Polsce, gdzie zdolność kredytowa zależy od naszych zarobków, tutaj zależy ona od naszych wydatków.

Jeśli jesteś dopiero co po przeprowadzce do Stanów i wystąpisz przy kasie o nową kartę kredytową – karta na bank zostanie ci odmówiona. Będzie ci głupio, pani ekspedientce będzie głupio, a twój scoring pójdzie w dół. Dokładnie tak – twój scoring pójdzie w dół za odmówienie karty kredytowej, o której nawet nie wiedziałaś, że o nią wnioskujesz. Wniosek jest więc taki, że kiedy ktoś ci zaproponuje membership card, zawsze spytaj się, czy jest to też karta kredytowa.


I to by było na tyle! Jak widać, nawet tak prosta czynność jak zakupy, znacznie różni się w Kalifornii i w Polsce. A czy ty masz jakieś doświadczenia z zakupami w Stanach?

3 nawyki, które musiałam w sobie wyrobić przez pierwsze miesiące mieszkania w Kalifornii

3 nawyki, które musiałam w sobie wyrobić przez pierwsze miesiące mieszkania w Kalifornii

Smutna opowieść o tym, dlaczego nie mieszkam w San Francisco (1/2)

Smutna opowieść o tym, dlaczego nie mieszkam w San Francisco (1/2)