Kategorie wpisów

Najpopularniejsze wpisy

3 różnice w wynajmowaniu mieszkania w Polsce i Dolinie Krzemowej

3 różnice w wynajmowaniu mieszkania w Polsce i Dolinie Krzemowej

Poza wynajmowaniem mieszkania w Polsce, i teraz w Stanach, miałam okazję wynajmować też w Hiszpanii, Irlandii i Peru. Porównując wszystkie pięć krajów, system amerykański wymaga najwięcej papierkowej roboty, przez co jest najbardziej czasochłonny, najmniej elastyczny, ale i najbezpieczniejszy. 

 

Wynajmujesz od agencji, nie od konkretnej osoby

Jest to olbrzymi plus, i po moich negatywnych doświadczeniach z innych krajów wolałabym nie wracać do wynajmowania od osoby prywatnej. Wszyscy chyba lokatorzy, szczególnie studenci w dużych miastach, mieli okazję chociaż raz usłyszeć coś w rodzaju: pralka znowu zepsuta? starasz się zniszczyć MOJE mieszkanie? (Nie, nie jest to specyfika polska - miałam identyczny problem z właścicielkami w Peru i Irlandii.)

Agencje amerykańskie, jak demokracja, nie są idealne, ale są najbliższe ideałowi. Zasady pomiędzy tobą i agencją są bardzo jasno określone, nie ma negocjacji czy zapomniałam wpisać to do umowy, że nie zgadzam się na gości w weekendy. Kontrakt pomiędzy nami a naszą agencją wyraźnie zaznacza nawet takie szczegóły jak jakie rasy psów mogą i nie mogą mieszkać na terenie naszego apartamentowca, oraz jaki rodzaj drzwi prowadzi na balkon, i czy otwierają się one do środka czy na zewnątrz. Serio serio ;)

No i mentalność ludzi, z którymi pracujesz, jest inna. Agencja wie, że jesteś klientem, a nie złem koniecznym - nikt ci nie robi łaski, wymieniając wiecznie psującą się pralkę. Nie mieszkasz u nich, bo są dla ciebie tacy mili czy się ulitowali nad biednymi imigrantami - przecież płacisz bardzo wysoki czynsz! A że obsługują oni setki mieszkań w kilku lokalizacjach, o zepsutej pralce, zbyt niskim ciśnieniu w kranach czy niedziałającym kontakcie słyszą przynajmniej raz dziennie.

Negatywna strona wynajmowania mieszkania w USA to sporo papierkowej roboty na początku. Standardem jest konieczność wykazania naszych zarobków, scoringu kredytowego, ubezpieczenia i referencji od poprzedniego właściciela mieszkania lub agencji. Składamy taką aplikację i odpowiedź mamy zwykle na następny dzień, ale jeśli miejsce jest wyjątkowo atrakcyjne - jesteśmy oceniani na tle innych kandydatów. Innymi słowy, sam fakt, że stać nas na dane mieszkanie nie wystarcza do jego wynajęcia.

 

Masz dostęp do udogodnień, o których można pomarzyć w Polsce

Wiele z tych udogodnień związanych jest z dobrą kalifornijską pogodą - w naszym budynku mamy chociażby basen, jacuzzi, pole do badmintona, miejsce do grillowania, oraz miejsce, gdzie odbywają zajęcia z jogi na świeżym powietrzu. Poza tym w apartamentowcu znajduje się jeszcze sala komputerowa, lounge do przyjmowania gości i imprez, schowki na nieużywane meble oraz siłownia. Administrator budynku organizuje od czasu do czasu wydarzenia integracyjne typu konkurs na najładniejszego psa w budynku lub pączkowe spotkanie dla lokatorów.

Jest to absolutny standard w Dolinie Krzemowej, szczególnie w okolicach bardziej na południe, czyli dalej od San Francisco. W San Jose, gdzie mieszkamy, daleko jest do wszyskiego, a komunikacja miejska praktycznie nie istnieje. Okolice, które są puste, są tanie dla deweloperów, ale by zachęcić ludzi do przeprowadzki do tak nieciekawych miejsc, muszą oni zapewnić jak najwięcej atrakcji wewnątrz kompleksów mieszkaniowych.

 

Mieszkanie bez mebli to standard, co ma swoje dobre i złe strony

Żegnaj, Ikeo - koniec z komodami Malm i półkami Billy :) Oczywiście, szwedzki moloch ma także swoje sklepy w Stanach, ale nie przyjął on się tutaj tak dobrze jak w Europie. Dlaczego? Pomyślcie, czemu Ikea jest tak popularna w Polsce: są to meble tanie, dość ładne i bardzo praktyczne. Wprowadzamy się gdzieś, brakuje nam biurka - kupujemy najtańsze biurko z Ikei. Rok później zmieniamy mieszkanie na takie, w którym biurko jest - ponieważ rok wcześniej wydaliśmy niewiele pieniędzy, nie żal nam jest starego biurka wyrzucić czy oddać.

W Stanach wynajmujemy mieszkanie puste, jedynie z meblami kuchennymi i łazienkowymi. Pozostałe meble - łóżko, sofę, stół, krzesła, biurko czy stoliki nocne - musimy zapewnić sobie sami. A z racji tego, że wiemy, że kolejne nasze mieszkanie też będzie puste, nie żal nam inwestować w lepsze, droższe meble.

Po ponad 10 latach uzależnienia od Ikei, jest to dla mnie bardzo mile widziana odmiana :) Swoich mebli na razie mamy niewiele, bo staramy się kupić coś lepszego, a że lepsze równa się droższe, to meblujemy sobie mieszkanie na raty. Nasze ulubione wnętrzniarskie sklepy w Stanach to West Elm (super drogi, na razie tylko window-shoppujemy) oraz Crate&Barrel i jego bardziej nowoczesny odpowiednik CB2.

09_Model_MG_8904
11_NightShots_MG_0258
10_Exteriors_MG_8494
Dodam tylko, że są to moje doświadczenia z wynajmowania mieszkania w Dolinie Krzemowej, nie San Francisco. W mieście system ten wygląda nieco inaczej - tam jest bardzo "europejsko" mieszkania w dużej mierze należą do prywatnych właścicieli, a udogodnienia w rodzaju basenu nie istnieją.
Smutna opowieść o tym, dlaczego nie mieszkam w San Francisco (1/2)

Smutna opowieść o tym, dlaczego nie mieszkam w San Francisco (1/2)

Co to jest Broadway i czym różni się od zwykłego teatru?

Co to jest Broadway i czym różni się od zwykłego teatru?