Kategorie wpisów

Najpopularniejsze wpisy

Obalamy mity: W Stanach jest takie niezdrowe jedzenie! Na pewno przytyjesz!

Ileż razy słyszałam, że w Stanach na pewno przytyję - w końcu jest to kraj fast foodów, cukru i genetycznie modyfikowanej żywności. To tutaj jest najwięcej otyłych, to tutaj jest najwięcej ludzi z zaburzeniami łaknienia. No i od złego jedzenia nie da się uciec, chyba że będę wydawać fortunę na żywność organiczną lub jeździć gdzieś za miasto, by kupować warzywa i owoce od farmera. Nie robię ani tego, ani tego, a nie przytyłam, a moja skóra i włosy nigdy nie wyglądały lepiej.

Po raz pierwszy mieszkałam w Stanach, kiedy miałam 15 lat (swoją drogą, muszę kiedyś napisać o tym, jak do tego doszło...). Spędziłam wtedy rok u amerykańskiej rodziny, przebywając u nich na zasadzie wymiany uczniowskiej. Byli to ludzie przemili (ponad 10 lat później przylecieli na moje wesele w Polsce!), ale mieli swoje południowe nawyki.

Wszystko działo się w Północnej Karolinie, która jako jeden ze stanów południowych (tak, ja wiem, północ... południe... skomplikowane :) ) ma bardzo niezdrową kuchnię. Stąd pochodzi Pepsi, którego chyba nie muszę przedstawiać; Hardee's ze swoim słynnym Monster Thickburger; stąd także pochodzi Krispy Kreme - druga największa sieć pączkowa świata. W dużym skrócie - w przeciągu 11 miesięcy przytyłam ponad 10 kilogramów, co było wypadkową niezdrowej diety, kompletnego braku ruchu (wszędzie tam jeździ się tam samochodem) oraz burzy hormonalnej.

Teraz jest inaczej. Jestem starsza, mam większą świadomość żywieniową i większą świadomość swojego ciała, a przede wszystkim - mieszkam w północnej Kalifornii, nie Północnej Karolinie. Różnice widać właściwie w każdym aspekcie jedzenia - od tego, z czego się to jedzenie tworzy i w jaki sposób, po to, jak w Kalifornii się jada.

Produkty są naprawdę wysokiej jakości

W większej części Kalifornii znajdziemy klimat ciepły (nie gorący) czy umiarkowany, co sprzyja zarówno produkcji warzyw i owoców, jak i hodowli zwierząt. Niektóre produkty, jak wszędzie w Stanach, są paskudne (chleb!), ale spokojnie możemy zapełnić większość lodówki lokalnymi, wysokiej jakości składnikami. Wołowina, ryby, owoce morza, wino, wszelkie owoce i warzywa (w tym moje ukochane awokado) - wszystko to wytwarzane jest na miejscu.

Nie wypowiem się natomiast na temat GMO, bo się na tym nie znam. Dodam jedynie, że w Kalifornii nie ma obowiązku specjalnego oznaczania żywności GMO.

Kuchnia z całego świata daje gwarancję różnorodności składników

W Północnej Karolinie jadłam kuchnię Północnej Karoliny. W Kalifornii jem kuchnię całego świata ze względu na bardzo wiele grup etnicznych tu mieszkających. Mam ochotę na kuchnię indyjską - idę do indyjskiej knajpy, kuchnię arabską - idę do arabskiej, chińską - do chińskiej, itd. Szczególnie dużo jest tu azjatyckich restauracji z dużą ilością zdrowych owoców morza czy warzyw gotowanych na parze. A że są to potrawy tworzone przez imigrantów, możemy je uznać za autentyczne - nie tak jak “włoskie” restauracje w Polsce ;) Do tego dochodzi bardzo popularny styl fusion, czyli mieszanie kuchni - np. sushi na styl meksykański.

Tu wyjście na chow mein, tu na falafel, tu na burrito, i mamy gwarancję, że dostarczymy organizmowi bardzo różnorodne składniki.

W przeciwieństwie do reszty USA, Kalifornia ma wysoką kulturę jedzenia

Jeśli chodzi o kulturę jedzenia, północnej Kalifornii bliżej jest do Włoch czy Hiszpanii niż Teksasu i Kansas. Przede wszystkim tutaj, jak nigdzie indziej, promowane jest jedzenie na zewnątrz - w 99% przypadków pozwala na to pogoda, więc czemu by nie zjeść na świeżym powietrzu? A świeże powietrze, plus ładny widok sprawia, że chcemy tam spędzić więcej czasu, czyli wolniej jeść - w epoce fast foodów taka ochota jest rzadka! Tam, gdzie nie ma restauracji, a widoki są ładne (szczególnie w parkach), przyjeżdżają food trucks, czyli nyski z ciepłymi potrawami - w Polsce z kiełbasą lub bigosem, tutaj food trucks sprzedają wszystko od gofrów po zupę z małży. Do tego dochodzi bardzo wiele jedzeniowych festiwali, jak chociażby Eat Drink SF czy San Francisco Street Food Festival.

Północna Kalifornia to też raj dla wielbicieli kawy - San Francisco regularnie ogłaszane jest najlepszym amerykańskim miastem jeśli chodzi o jakość i różnorodność tego czarnego napoju. Starbucks, oczywiście, jest tutaj na każdym kroku, ale równie często możemy znaleźć małe lokalne kawiarnie w bardzo różnych stylach, oraz kalifornijską sieciówkę Philz Coffee, absolutnie ukochaną przez tubylców.

HNCK3330-1024x683.jpg
Nie jest tak źle, prawda? :) O ile jesteśmy otwarci na nowe rodzaje kuchni i nietypowe dla nas składniki, nie powinniśmy przytyć - a wręcz przeciwnie! Kalifornijczycy, oczywiście, bardzo lubią jeść i jedzą sporo, ale o wiele zdrowiej niż w innych częściach USA.
Carpooling, czyli jak w Kalifornii dojechać do pracy

Carpooling, czyli jak w Kalifornii dojechać do pracy

Firmy, które sponsorują H1B: te złe i te dobre