Kategorie wpisów

Najpopularniejsze wpisy

3 rodzaje ludzi, którzy nie powinni przenosić się do Kalifornii

3 rodzaje ludzi, którzy nie powinni przenosić się do Kalifornii

Dla mnie i dla wielu Polaków i innych imigrantów Dolina Krzemowa i San Francisco są niemalże rajem na ziemi - wspaniali ludzie, pogoda, kuchnia, dobre zarobki... Nie jest jednak tak kolorowo dla każdego - Kalifornia to miejsce dość specyficzne i jeśli nie odpowiada nam ta specyfika, możemy się mocno sfrustrować. Znam tu kilka osób, które są właśnie w takie sytuacji - są dobrymi pracownikami, świetnie zarabiają, ale świat dookoła i jego wartości są im obce, przez co nie umieją się zaaklimatyzować i cieszyć tym, co mają.

Ludzie nietolerancyjni

Zanim się tu przeprowadzisz, zadaj sobie pytanie: czy miałabym problem z raportowaniem do szefa Pakistańczyka? Czy wynajęłabym mieszkanie od Hindusa? Czy przeszkadzałoby mi siedzenie w restauracji obok pary lesbijskiej? Czy wsiadłabym do taksówki prowadzonej przez Araba?

Nie chodzi o to, żebyś pisała feministyczne eseje czy chodziła na parady równości. Ale w Kalifornii bez dwóch zdań różnorodność kulturowa będzie Cię dotyczyła na co dzień. Jeśli akurat jakimś cudem będziesz pracować z samymi białymi, heteroseksualnymi inżynierami, może Twoimi sąsiadami będą Tajwańczycy, a może Meksykanie. Będziesz widzieć ludzi w tęczowych podkoszulkach, zamawiać jedzenie na wynos od ludzi z całego świata, będziesz mieć znajomych, którzy ze względów religijnych nie jedzą różnych normalnych dla Ciebie produktów.

Przed wielokulturowością w Kalifornii nie da się uciec, więc jeśli Ci ona nie odpowiada, powinnaś wybrać inne, mniej różnorodne miejsce.

Ludzie potrzebujący zewnętrznej motywacji

Dolina Krzemowa to kraina możliwości - tutaj naprawdę the world is your oyster. Chcesz pracować w startupie, który być może zmieni świat? W firmie, która się dynamicznie rozwija, ale ma już sporo na swoim koncie, jak Uber lub Airbnb? A może chcesz pracować w korporacji typu Google czy Facebook - tworzyć kod, z którego później skorzysta ponad miliard ludzi? Umiejętności wymagane w każdym z tych rodzajów organizacji są podobne - gdy tylko je posiadamy, możemy tworzyć dosłownie wszystko.

Jeśli pracujemy w Kalifornii w technologiach, istnieje duża szansa, że będziemy zarządzani w sposób minimalny. To my decydujemy, nad czym chcemy się skupić - szef daje nam jedynie bardzo ogólne cele. Mamy też dowolność co do czasu pracy - znam ludzi, którzy pojawiają się w biurze o 7, znam takich, którzy nie przychodzą przed obiadem. Nikt nie patrzy się nam na ekran - chcesz grać w CSa w godzinach pracy - to graj! Pracować, leżąc na sofie - nie ma problemu. Pójść na godzinę na siłownię - nikt Ci nie zabroni.

To Ty ustalasz, jak organizujesz sobie pracę i nad czym pracujesz. Przez to, że jest taka dowolność dla wszystkich, ludzie oceniając Cię, skupiają się na tym, co robisz, w czym jesteś dobra, komu zaoferowałaś swoją pomoc, a nie ile godzin spędziłaś w biurze lub czy odpowiadałaś na maile w weekend. Musisz być ambitna, by wyznaczać sobie sama ambitne cele - musisz obudzić w sobie motywację, bo zewnętrznej motywacji jest niewiele, skoro wszystko można. Nie każdy umie tak pracować - niektórzy potrzebują bata. Ci nie radzą sobie tutaj najlepiej.

Ludzie, którzy chcą mieć dokładny pozdział na życie prywatne i zawodowe

Mocno związane z poprzednim punktem. Podział na życie prywatne i zawodowe, oczywiście, istnieje także w Kalifornii, ale jest on znacznie luźniejszy niż w Polsce. W Polsce taka płynna granica oznacza przede wszystkim długie godziny pracy, odpisywanie na maile w weekend, czy kupowanie artykułów biurowych z własnej kieszeni. I chociaż to wszystko może się zdarzyć w Kalifornii, ma to też swoje bardzo pozytywne strony.

Dzisiaj na przykład nie czułam się bardzo dobrze i wróciłam do domu przed 15. Bez pytania szefa, czy obiecywania mu “przepracuję te kilka godzin w weekend”. Wiadomo, zostało mi kilka rzeczy do zrobienia - zrobię je, kiedy będę czuła się lepiej, czyli pewnie w weekend. A że uwielbiam to, co robię dla Facebooka, kompletnie nie przeszkadza mi poświęcenie kawałka soboty na pomoc koleżankom i kolegom.

Czasem przychodzę do pracy na dziesięć godzin zamiast standardowych ośmiu, ale w biurze ucinam sobie drzemkę, albo idę pograć na fliperach (tak, mamy flipery w biurze ;) ), albo czytam książkę. A czasem przychodzę do pracy tylko na pół dnia - akurat zdążę wszystko fajnie sobie zorganizować, ewentualnie posiedzę godzinkę czy dwie wieczorem z domu. Z drugiej jednak strony, będąc w podróży, odpisuję na maile, a czasem zdarzy mi się odpisać na messengerze w czasie urlopu. Nic na siłę, ale kiedy ludzie Cię potrzebują - powinnaś tam zawsze być.

I jak myślicie - taki styl życia by Wam odpowiadał? Kalifornia dużo oferuje, ale i dużo wymaga.

Firmy, które sponsorują H1B: te złe i te dobre

Wiza H1B: loteria (głównie) dla inżynierów

Wiza H1B: loteria (głównie) dla inżynierów