Kategorie wpisów

Najpopularniejsze wpisy

Paula's Choice - moja nowa kosmetyczna miłość

O marce Paula's Choice po raz pierwszy usłyszałam od mojej koleżanki Ukrainki. Dziewczyny z Ukrainy, w moim doświadczeniu, są najlepiej dbającą o siebie grupą demograficzną Europy, dlatego kiedy usłyszałam od Oleny o awesome, no bullshit skincare, od razu uwierzyłam :) 

Marka opiera się na dość prostej filozofii - jakość kosmetyków powinno się oceniać przede wszystkim w oparciu o badania naukowe ich składników. Paula Begoun, założycielka Paula's Choice, przed stworzeniem swojej linii kosmetyków publikowała artykuły i książki dotyczące właśnie tego, co w kremach czy tonikach można znaleźć. Idea ta kontynuowana jest teraz w postaci Beautypedii - podstrony paulaschoice.com, na której umieszczane są recenzje składników największych marek kosmetycznych od ekskluzywnego Chanela, przez butikowe Boots, po apteczną Biodermę.

Jeśli jesteś sceptyczna co do marki i nie chcesz inwestować w nowe kosmetyki, polecam chociaż sprawdzić Beautypedię - sporo się na niej nauczyłam. Wiem teraz chociażby, że kosmetyki bezwonne są prawie zawsze lepsze od tych perfumowanych, albo że wyżej wspomniany bardzo drogi Chanel jest często meh jeśli chodzi o jakość. Albo że, co mnie bardzo zaskoczyło, obecnie w kosmetologii nie testuje się na zwierzętach, chyba że produkty eksportowane są do Chin, gdzie testy na zwierzętach są obowiązkowe (sic!).

Mam cerę mieszaną (świecę się na nosie), a moim największym problemem są wiecznie rozszerzone pory (dzięki, mamo! Pfffff... genetyka). Z drugiej strony ze względu na słońce w Kalifornii muszę chronić twarz wysokimi SPFami i nawilżać - nie musiałam tego robić aż w tak dużym stopniu w Polsce i Irlandii. Jestem więc niewierna jeśli chodzi o linie kosmetyków - czasem coś kupię z linii nawilżającej, czasem z tej do skóry tłustej, a czasem z linii do cery wrażliwej. Wszystko, co kupiłam z marki Paula's Choice, używam regularnie lub przynajmniej czasami, ale są szczególnie dwie rzeczy, które kocham i bez których nie mogę się już obejść:

  • Skin Recovery Hydrating Treatment Mask: bardzo mocno nawilżająca maseczka. Bezbarwna i bezwonna - tak mało kłopotliwa i delikatna dla skóry, że można nawet iść w niej spać. Cena w polskim sklepie: 100 zł, w amerykańskim: $21.
  • Skin Balancing Invisible Finish Moisture: krem nawilżający na noc do cery normalnej, mieszanej i tłustej. Lekki jak piórko, i bardzo miły w konsystencji. Znowu - bezwonny, bezbarwny, nietestowany na zwierzętach. Cena w polskim sklepie: 125 zł, w amerykańskim: $28.

Kiedy wzięłam się do pisania tego tekstu, byłam przekonana, że kosmetyki Paula's Choice są niedostępne w Polsce. A tu taka niespodzianka - paulaschoice.pl istnieje i ma się dobrze, chociaż rzeczywiście więcej informacji można znaleźć na jej amerykańskim odpowiedniku. No i ta różnica w cenie, niestety...

Obiecuję, że teks nie był sponsorowany :)

img_20150902_173246.jpg
img_20150902_173406.jpg

Highway 101, czyli droga-symbol kalifornijskiego stylu życia

Zajęcia z liternictwa