Kategorie wpisów

Najpopularniejsze wpisy

Tajwańska sobotnia herbata

Mamy nową weekendową tradycję - po śniadaniu chodzimy na boba tea lub, jak mówią niektórzy, bubble tea. Boba tea pochodzi z Tajwanu (więcej na jej temat polecam poczytać na poradnikzdrowie.pl) i to właśnie nasza znajoma Tajwanka poleciła nam miejsce, gdzie chodzimy na herbatę. Zwykle jesteśmy jedynymi osobami, które nie zamawiają po mandaryńsku i rzeczywiście gdyby nie nasza znajoma, pewnie nie mielibyśmy pojęcia, co tam wziąć. Na sushi najlepiej chodzić tam, gdzie chodzą Japończycy, na burrito - gdzie chodzą Meksykanie, na pierogi - gdzie chodzą Polacy, a na boba tea - gdzie chodzą Tajwańczycy :)

Zamawianie jest dość skomplikowane, a że jeszcze nie znamy do końca wszystkich kombinacji, za każdym razem próbujemy coś nowego. Należy wybrać:

  1. Czy herbata ma być sama czy z mlekiem? (Jeszcze pół roku temu zaśmiałabym się, gdyby ktoś mi powiedział, że będę pijać herbatę z mlekiem. Teraz wybieram tylko z mlekiem - chyba, że mam dostęp do cytryny.)
  2. Czy ma być z lodem, zimna, o temperaturze pokojowej, czy gorąca?
  3. Czy ma być średnia czy duża? (Swoją drogą - w Stanach nigdy nie ma małych porcji. To, co jest małe, nazywane jest "medium".)
  4. Czy ma być bardzo słodka, słodka, trochę słodka, czy bez cukru? (Jak jest smakowa, to i tak sama w sobie ma cukier, więc nie trzeba jej dodatkowo słodzić.)
  5. Czy w herbacie powinny być dodatki? (Zwykle kulki/perełki tapioki z korzenia manioku - wygląda to i smakuje jak twardsza galaretka.)

Rezultat poniżej :) Jak widać, nie wygląda to zachęcająco, ale obiecuję, że w smaku jest zupełnie niezłe!

img_20150829_124124.jpg
img_20150829_123918.jpg
img_20150829_124226.jpg
img_20150829_123943.jpg
img_20150829_123859.jpg
img_20150829_123843.jpg
img_20150829_124406-1024x1024.jpg

Zdjęcie wyróżniające: Kai Liu photography

Zajęcia z liternictwa

Wybuchające Kotki