Kategorie wpisów

Najpopularniejsze wpisy

Wywiad, którego nie było

Wywiad, którego nie było

Jakiś czas temu odezwała się do mnie jedna z największych polskich gazet w sprawie potencjalnego wywiadu. Z różnych powodów wywiad nie został opublikowany, ale że wniosłam w niego sporo serca, żal byłoby mi go nie zamieścić tutaj. Zapraszam zatem do lektury - o pracy w technologiach i życiu w Dolinie Krzemowej.

 

O zdobyciu pracy w Facebooku

Na początku 2014 roku wzięłam udział w spotkaniu z inżynierami Facebooka, które w Krakowie zorganizowała polska grupa Geek Girls Carrots. Spotkanie mnie zainspirowało, ale musiało minąć trzy miesiące zanim zdecydowałam się coś z tym zrobić. Co do samej aplikacji - obawiam się, że nie mam tu żadnej ciekawej historii - wysłałam CV, przeszłam przez proces rekrutacyjny i dostałam ofertę.

Ludziom, którzy się mnie pytają, jak dostać pracę w firmie X czy Y, zawsze odpowiadam - dostajesz ofertę pracy na konkretne stanowisko, firma jest ważna, ale drugorzędna. Jeśli kochasz Pinteresta i pinujesz sobie przepisy kucharskie każdego dnia, nie oznacza, że będziesz świetnym pracownikiem tegoż Pinteresta. Jesteś jego zapalonym użytkownikiem, ale czy spełniasz wymagania na którekolwiek ze stanowisk, na które Pinterest stara się kogoś zatrudnić? Jeśli jesteś świetnym specjalistą w swojej dziedzinie, bądź spokojny - bardzo dobre firmy będą cię chciały zatrudnić prędzej czy później.

O aklimatyzacji w Kalifornii

Mieszkałam już w wielu krajach - od Austrii po Peru, więc jestem przyzwyczajona do emigracji - do późnych (lub bardzo wczesnych) rozmów na Skypie, tęsknotą za mówieniem po polsku, czy odwyku od polskiej kuchni. W porównaniu do wcześniejszych doświadczeń emigracyjnych moja przeprowadzka do Doliny Krzemowej była bardzo łatwa - mój mąż przeprowadził się przede mną, wynajął mieszkanie, kupił samochód, założył konto w banku - a ja przyjechałam na gotowe. Ponieważ czasem latałam do Kalifornii w delegacje, znałam tu już sporo ludzi i kojarzyłam, co gdzie się znajduje.

Nawet bez męża tutaj i tak byłaby to łatwa przeprowadzka. Kalifornia jest prosta w obsłudze - trzeba tylko ogarnąć wszechobecny system scoringu kredytowego. No i amerykański system drogowy - carpoole, tolle i takie tam.

O kulturze technologicznej

Mieszkają tu też i tacy, ale jest ich na pewno mniej niż może się wydawać po obejrzeniu serialu “Dolina Krzemowa”. Mam wrażenie, że nigdzie indziej jak tutaj ludzie interesują się wydarzeniami na świecie - nie w sensie politycznym, bardziej w sensie społecznym. Bo co robią firmy z Doliny Krzemowej? Sprawiają, że świat jest coraz mniejszy i łatwiejszy w obsłudze. Popatrz się na swój telefon - jest on wypełniony aplikacjami, których używasz każdego dnia, a które zostały wymyślone w Kalifornii. Właśnie dlatego, że kiedyś ktoś usiadł i pomyślał “jak ułatwić życie nie tylko moje, ale też Magdzie z Warszawy?”.

Oczywiście, pytanie “czy będę mógł zarobić coś na tym pomyśle?” też się pojawia, ale nie jest ono na pierwszym czy nawet na piątym miejscu. Mówimy tutaj o ludziach, którzy nigdy nie będą musieli szukać pracy i są w bardzo wygodnej sytuacji finansowej. Ich naprawdę od kasy bardziej kręci możliwość ułatwienia życia ludziom na całym świecie (nawet, jeśli czasem zawężają kategorię “ludzie na całym świecie” do “właścicieli smartfonów na cały świecie”).

O typowym dniu w pracy

Najpierw trzeba dojechać do pracy, a to w Dolinie Krzemowej wcale nie taka prosta sprawa, szczególnie w poniedziałek rano! Nam z mężem dojazd zajmuje pół godziny, chociaż koleżanka obok mnie rzadko kiedy dojeżdża w mniej niż godzinę. Śniadanie i kawa w biurze, a później praca. Lubię czasem usiąść z laptopem w nowym miejscu w biurze - nowe miejsce to nowa perspektywa, a nowych miejsc do odkrycia w Facebooku zawsze jest sporo. Rzeczy, które załatwiłabym wieczorem typu lekarz, pralnia czy kosmetyczka mamy dostępne w biurze, więc zawsze mogę iść w godzinach pracy. To bardzo pomaga w skupieniu się na tym, co ważne, a nie czy zdążę dojechać do dermatologa na 18:00.

O wychodzeniu na drinka ze znajomymi

W Dolinie Krzemowej raczej nie wychodzi się do pubu - wszędzie jest daleko, komunikacja publiczna niemalże nie istnieje, więc wszyscy skazani są na samochód. Pytanie jednak bardziej dotyczy ludzi niż miejsc, więc odpowiadam: mieszkańcy Kalifornii są bardzo zróżnicowani, a wielu z nich to najciekawsi ludzie, jakich kiedykolwiek poznałam.

O stereotypach o Amerykanach

Bardzo często Polacy dziwią się, że jak to jest, że mieszkam w Kalifornii, a nadal jestem taka blada. Tłumaczę wtedy, że pracuję w biurze, a nie na plaży :)

Ale tak serio - w przeciągu ostatnich kilku miesięcy poznałam mnóstwo bardzo mądrych, otwartych, oczytanych ludzi, których mogłabym słuchać godzinami i którzy wnieśli sporo wartościowych rzeczy do mojego życia. Później wracam do domu, siadam przed laptopem i znowu w polskich mediach widzę tekst w rodzaju “5 powodów, dlaczego Amerykanie to najgłupszy naród świata”. Z tym nie walczę, bo takie podejście wynika to z kompleksów, więc nie ma sensu z nim walczyć. Co nie zmienia faktu, że nadal denerwuje.

O poznaniu Marka Zuckerberga

Mark, podobnie zresztą jak Sheryl, nie chowa się przed pracownikami, tylko pracuje z nami na otwartej przestrzeni. Widziałam go wielokrotnie, stałam nawet za nim raz w kolejce, ale jeszcze nie zagadałam :)

IMG_20151016_164735.jpg
Amerykańska obsesja pikantnymi przyprawami

Amerykańska obsesja pikantnymi przyprawami

Migawki z meczu futbolu amerykańskiego

Migawki z meczu futbolu amerykańskiego