All in Polka i jej życie w Dolinie

Marki, których nie znałam przed przeprowadzką, a teraz je kocham

Przed Świętami moje myśli znowu zaczynają krążyć wokół zakupów... Całe szczęście, jestem jedną z tych osób, które rzadko eksperymentują z nowymi markami. Przez to może i mój dom, szafa, i półka z magazynami są dość nudne, ale za to zakupy zabierają mi bardzo niewiele czasu, a po każdej sklepowej wyprawie mam poczucie dobrze wydanych pieniędzy. Poniżej kilka marek, do których wracam regularnie.

Jak Sheryl Sandberg wpłynęła na moje życie i karierę

Jestem wielką wielką szczęściarą - mam okazję słychać Sheryl na żywo właściwie każdego tygodnia, a w najgorszym wypadku każdego miesiąca. I choć słuchanie jej jest absolutnie wyjątkowym doświadczeniem, które może poruszyć największego nawet twardziela, Sheryl zaczęła wywierać wpływ na moje życie znacznie wcześniej niż mój pierwszy dzień pracy w Facebooku. Wybrałam trzy porady z książki Lean In i jej publicznych wystąpień, które szczególnie wzięłam sobie do serca.

Polka nieprzystosowana: small talk

Bardzo szybko przyzwyczaiłam się do Kalifornii i amerykańskiej kultury. Już wcześniej mieszkałam w Stanach, a ponadto jestem osobą otwartą, więc przy przeprowadzce obyło się bez szoku kulturowego i innych nieprzyjemnych historii. Nadal jest we mnie jednak kilka cech, które uznaję za typowo polskie, a które przeszkadzają mi w kompletnej aklimatyzacji. Cecha #1 z tej kategorii: problemy ze small talkiem.

Jednodniowa wyprawa do Big Sur

Kilka tygodni temu po raz pierwszy w życiu miałam okazję odwiedzić Big Sur - jedno z najpiękniejszych miejsc w Kalifornii. Jak twierdzi przewodnik Lonely Planet, który wzięłam ze sobą - Big Sur to nie miejsce, Big Sur to stan umysłu. Przekonałam się o tym na własnej skórze, chodząc po tamtejszych górach i oddychając tamtejszym czystym powietrzem.

Praca, która cię nie pasjonuje, wcale nie jest gorsza

Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu: tak często słyszymy ten cytat z Konfucjusza, że nawet nie poddajemy go w wątpliwość. Przepraszam za słownictwo, ale to jest bullshit. Praca to praca - ma przynosić dochód, a jednocześnie niesie za sobą obowiązki wobec firmy, klientów, czasem szefa i współpracowników. Jeśli wybierasz zawód, który cię pasjonuje, gratuluję odwagi i trzymam kciuki. Jeśli wybierasz zawód, który cię nie pasjonuje, a pasje rozwijasz tylko w wolnym czasie - bardzo cię proszę, nie daj sobie wmówić, że twoje życie jest mniej warte.

3 nawyki, które musiałam w sobie wyrobić przez pierwsze miesiące mieszkania w Kalifornii

Przeprowadzałam się już bardzo wiele razy, a w każdym miejscu musiałam pracować nad wyrobieniem nowych, dobrych nawyków. Niektóre ze mną zostały, inne zniknęły jak tylko wróciłam na polską ziemię. We Francji chodziłam wcześnie spać, żeby uczyć się rano o świeżym umyśle (nawyk został). W Peru gotowałam wszelką wodę przed jej piciem - nawet mineralną (nawyk zaniknął). W Kalifornii pracuję głównie nad dobrymi nawykami związanymi ze zdrowiem.

Smutna opowieść o tym, dlaczego nie mieszkam w San Francisco (1/2)

Kiedy ktoś z Polski, kto nigdy nie był w Kalifornii, pyta się mnie gdzie mieszkasz?, zawsze odpowiadam w okolicach San Francisco, bo łatwiej jest tak odpowiedzieć, niż tłumaczyć, gdzie znajduje się San Jose (swoją drogą, ciekawostka - San Jose jest większe od San Francisco). Zwykle następuje wtedy zdziwienie ze strony mojego rozmówcy, że dlaczego w okolicach, skoro mogę mieszkać w tak fajnym, dużym, ciekawym mieście. Z zewnątrz czy z perspektywy turysty San Francisco rzeczywiście jest niesamowite, ale mam w stosunku do niego bardzo mieszane uczucia.